| Autor | ||||||||||
|
||||||||||
| Ale jak to było...? | ||||||||||
Pewnego dnia roku Pańskiego a było to bodajże 18 marca 1986 - o ile dobrze - nasz wykwalifikowany personel medyczny - zapisał moją datę przyjęcia na Świat...eee...cóż ja mogę narzekać... - nawet i godzinę zapisali, jakąś tabelkę wykreslili- najwidoczniej mieli trochę wolnego czasu... Godzina: 22:20 Już jako niemowlę czułem, że jestem inny, wyjątkowy, odróżniam się od reszty...a może poprostu mam szczęście...?! Mogłem tak uważać, bo przecież nikt mną nie podrzucał, nie wsadzał mnie do kieszeni sprawdzając czy zmieszczę się podobnie jak kluczyki do nowego Fiata125 tylko dlatego, że ważyłem tyle co gąsienica alpejska...chociaż powiem szczerze, że niektórym zazdrosiłem, bo mnie nikt nie przychodził robić zdjęć...;/ nie wiem czy byłem aż tak niefotogeniczny... ?! Nawet już nie chcę wspominać dnia kiedy do mojej sąsiadki z inkubatora nr. 669 przyszła rodzina i dała jej kolorowe a co najważniejsze Chińskie farby do makijażu - najbardziej utkwiła mi nazwa " mój pierwszy raz" - o mało co nie spadłem z łóżeczka... byłem taki podłamany- dziś wiem, że był to jeden z chińskich badziewi po których dostaje się uczulenia i jakiś tam innych chorób... - tylko dlatego, że zawierają one ołów i chrom, który niezbyt dobrze wpływa na cerę... Jak by na to wszystko nie patrzeć to był ze mnie całkiem pocieszny bobas - zdjęcię tylko od 22 lat Dni Mijały spokojnie... z uśmiechem na twarzy...
Powiedziałbym, ze nawet i bardzo spokojnie ...
I tak pewnego dnia, mając koszmary nocne budzę się czując w powietrzu jakaś dziwną woń, jeszcze nie wiedziałem co było tego przyczyną... - kątem oka wyjrzałem przez okno i zobaczyłem ogromną, ciemna chmurę nadciągającą z terenów Ukrainy - pomyślałem sobie, że nic dobrego to nie wróży - w końcu wszystkie wyroby pochodzenia Ukraińskiego nie są nic warte... Kiedy się tak w najlepsze bawiłem, usłyszałem w radiu o konsekwencjach tejże katastrofy...oraz o jej skutkach...
kiedy to rodzice uświadomili mnie, że to tylko nasz rząd... o inteligencji (wszystkich członków razem wziętych) równej 1kg wysuszonych porostów... Skutki popromienne dały o sobie znać... nic tylko się smiałem...:))))
lub jadłem...
i tak oto wyrosła ze mnie pół-bestyJa... ;)
Mając ukończone 2 lata zacząłem już myśleć o czymś bardziej przyszłościowym... czymś co ułatwi mi dalsze życie...da lepszy start w przedszkolu, odróżnieni od co poniktórych osób potocznie zwanych brudami - czyli zainwestowałem w miske z wodą i mydłem...
Następnie, ględząc całymi dniami rodzicom próbowałem wynegocjować jeszcze jakiś pojazd... - jakiaż była moja radość..:)
hmmm??? Co by wam tu jeszcze szybko powiedzieć...?!
Mam 3 braci Wbrew pozorom to jestem grzeczny i nie zawsze jestem źle rozumiany przez innych...
Lubię aktorstwo
zwyciężać...
Kocham góry
Jak i morze
O zwierzętach nie wspominając
Poprzez szkołę... jak i niespełnione fantazje Giertychowskie mające swoje odbicie w resorcie szkolnictwa...
Kończšc i zaczynajšc na mojej drugiej połóweczce :) Najkochańszej i najcudowniejszej kobicie na tym małym Świecie ;))***
Tak przedstawia się moja historia... z pół-BestyJi - została BestyJA |
||||||||||